Jak powinna odżywiać się karmiąca mama?

Jak powinna odżywiać się karmiąca mama?

© Can Stock Photo

Jak powszechnie wiadomo, karmienie piersią to najlepsza forma odżywiania niemowląt. Kobiece mleko jest idealnie zbilansowane pod względem ilości białka, tłuszczów, węglowodanów, aminokwasów, składników mineralnych i witamin (wyjątkiem są witaminy D i K, które trzeba podawać dziecku dodatkowo).

Mleko mamy dostarcza wszystkich potrzebnych składników odżywczych w odpowiednich dla wieku proporcjach, dopasowując się do indywidualnych potrzeb każdego malucha. Ważną rolę w produkcji mleka odgrywa sposób odżywiania się karmiącej mamy.

Jeśli karmiąca mama odżywia się niewłaściwie, nie dostarcza ani sobie, ani dziecku niezbędnych składników odżywczych. Prawdą jest, że dzidziuś wyciąga z mamy wszystko, co najlepsze, zwłaszcza jeśli jej dieta jest uboga w składniki odżywcze i nie dostarcza ich w odpowiednich ilościach. Odbywa się to kosztem zdrowia kobiety, ponieważ organizm sięga po nagromadzone zapasy - priorytetem jest bowiem dostarczenie niezbędnych składników niemowlakowi.

Dlatego tak ważne jest, by dieta karmiącej mamy była racjonalna, zdrowa, urozmaicona i bogata w pełnowartościowe pokarmy. Najczęstszym błędem, popełnianym przez karmiące mamy, jest nieuzasadnione wykluczanie z diety wielu produktów w obawie przed alergią i nietolerancją.

Takie działanie "na wszelki wypadek" niepotrzebnie pozbawia matkę i dziecko wielu ważnych i wartościowych składników odżywczych. Redukując swój jadłospis do ryżu, marchewki i gotowanego mięsa, doprowadzamy do powstawania niedoborów w naszym organizmie. Mitem jest także stwierdzenie, że spożywanie przez matkę produktów nabiałowych i picie mleka wywołują u maluszka alergię.

Eliminację poszczególnych produktów powinniśmy rozpocząć dopiero w sytuacji, gdy wystąpią niepokojące objawy (wysypka, wzdęcia, zielone stolce) i mamy uzasadnione podejrzenie, że jest to spowodowane jakimś produktem z naszej diety.

Produkty, które muszą znaleźć się w diecie karmiącej mamy:

  • produkty bogate w węglowodany złożone - są długo trawione przez układ pokarmowy, nie podnoszą gwałtownie poziomu glukozy we krwi, ale uwalniają ją stopniowo, dzięki czemu dłużej czujemy sytość. Są głównym paliwem organizmu i powinny być podstawą codziennego menu. Naturalne produkty bogate w węglowodany złożone to cenne źródło błonnika (usprawnia pracę jelit i spowalnia wchłanianie węglowodanów) oraz wielu witamin i minerałów, potrzebnych nam do produkcji energii. Węglowodany złożone występują m.in. w pieczywie pełnoziarnistym, brązowym ryżu, owsiance, muesli, kaszy (jęczmiennej, gryczanej), grochu, soczewicy, fasoli, orzechach i ziemniakach.
  • produkty bogate w białko i wapń - są niezbędne do prawidłowej budowy kości i zębów dziecka, więc jeśli nie jesteśmy alergikami powinniśmy sięgać po produkty nabiałowe co najmniej 2 razy dziennie. U karmiącej mamy niedobór wapnia może doprowadzić do osteoporozy i odwapnienia zębów. Produkty bogate w białko i wapń to m.in: jaja, mleko, kefiry, jogurty, twaróg, sery i serki. Dobrymi źródłami wapnia są także zielone warzywa, ryby w puszkach - sardynki, orzechy, migdały, morele i suszone figi.
  • świeże warzywa i owoce - są bogatym źródłem witamin i minerałów; karmiące mamy powinny jeść je kilka razy dziennie, dodając je do każdego posiłku. Można z nich robić sałatki, surówki i soki. Do owoców, które można jeść bez obaw, należą jabłka, banany i brzoskwinie. Na początku powinniśmy zrezygnować z gruszek i owoców pestkowych (wiśni, śliwek, moreli, czereśni). Truskawki i cytrusy są silnymi alergenami i nie powinny się znajdować w menu karmiącej mamy w pierwszym półroczu życia dziecka. Warzywa możemy jeść praktycznie wszystkie, ale przez pierwsze 3 miesiące należy ograniczyć do minimum warzywa wzdymające (kapusta, kalafior, brokuły, bób, brukselka, cebula, kalarepa, fasola, groch). Przewód pokarmowy maleństwa jest jeszcze niedojrzały i może mieć problemy z ich trawieniem. Po 3 miesiącach możemy zacząć powoli wprowadzać je do diety, jednocześnie bacznie obserwując malucha.
  • mięso - jedz je 1 - 2 raz dziennie, ponieważ dostarcza białka, witamin z grupy B oraz żelaza. Mięso powinno być chude - najlepiej drobiowe (mając do wyboru indyka i kurczaka, lepszy będzie indyk) lub wołowe. Smażone mięso jest niezdrowe, dlatego lepiej je udusić lub upiec w piekarniku. Unikaj kupowanych w sklepach wędlin - zawierają mnóstwo substancji konserwujących i soli. Lepiej zastąpić je pieczoną piersią z kurczaka lub pasztetem domowej roboty. Pamiętaj, że żelazo zawarte w mięsie przyswoi się najlepiej, gdy zjemy je w towarzystwie witaminy C - a więc mięso jedz razem z surówkami, np. z marchwi i jabłka.
  • ryby - jedz 1 - 2 razy w tygodniu, najlepiej morskie (zawierają dużo jodu, który jest ważny dla prawidłowej pracy tarczycy, a w czasie laktacji zapotrzebowanie na ten pierwiastek wzrasta o 20%). Tłuste ryby morskie zawierają najwięcej kwasów tłuszczowych omega-3, które odgrywają ogromną rolę w rozwoju systemu nerwowego, zwłaszcza mózgu i zmysłu wzroku dziecka. Rybę najlepiej upiec lub ugotować - smażenie jest niezdrowe. Unikaj ryb surowych, konserwowanych i marynowanych.
  • tłuszcze - są niezbędne zarówno dla karmiących matek, jak i dla ich dzieci. Powinny być pochodzenia roślinnego (oliwa z oliwek, olej rzepakowy, olej słonecznikowy) oraz zwierzęcego (masło). Unikaj margaryny i smalcu.
  • napoje - powinniśmy pić ok. 2 - 3 l dziennie, gdyż to najistotniejszy element menu karmiącej mamy. Najlepsza byłaby niskozmineralizowana woda niegazowana, ale dla wielu kobiet wypicie takiej ilości jest niewykonalne. Można więc częściowo zastępować ją naturalnymi i świeżo przygotowanymi sokami, herbatkami ziołowymi i owocowymi (dobre są też soki i herbatki przeznaczone dla niemowlaków), kawą zbożową lub - jeśli już musimy - kawą naturalną (ale słabą!). Pamiętajmy, że mleko, jogurty, kefiry, maślanki, kompoty i zupy, to też płyny. Wykluczmy z diety napoje gazowane, napoje zawierające kofeinę, mocną kawę i herbatę, a także napoje energetyzujące i oczywiście alkohol!

Nie ma jednego, idealnego produktu, który zawierałby wszystkie niezbędne składniki odżywcze i dostarczał ich w odpowiednich ilościach, dlatego musimy samodzielnie dobierać produkty tak, by nasz organizm i organizm naszego dziecka otrzymał wszystko, czego potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania i rozwoju.

Nasza dieta musi być zatem zdrowa, urozmaicona, zrównoważona i lekkostrawna. Okres karmienia piersią to nie czas na odchudzanie i stosowanie restrykcyjnych diet. Ale nie oznacza też, że musimy jeść za dwoje. Nasze zapotrzebowanie w okresie karmienia piersią wzrasta zaledwie o ok. 500 kcal dziennie (czyli o jeden dodatkowy niewielki posiłek), których organizm potrzebuje do wytwarzania pokarmu.

Ciekawostka

Dzieci karmione piersią mają bardziej wrażliwe kubki smakowe niż dzieci karmione mlekiem modyfikowanym. Dzieje się tak za sprawą zróżnicowanego smaku mleka kobiecego, który jest uzależniony od tego, co akurat zje karmiąca mama. Gdy niemowlęta osiągają wiek 5 - 6 miesięcy i zaczynamy rozszerzać ich dietę, dzieci karmione piersią znacznie chętniej próbują nowości, bo częściowo znają już ich smak.

PRODUKTY ALERGIZUJĄCE:

  1. jaja
  2. mleko
  3. kakao
  4. czekolada
  5. orzechy
  6. ryby
  7. soja
  8. miód
  9. truskawki
  10. cytrusy

PRODUKTY CIĘŻKOSTRAWNE I WZDYMAJĄCE:

  1. kapusta
  2. groch
  3. kalafior
  4. brukselka
  5. brokuły
  6. grzyby
  7. śliwki suszone
  8. gruszki
  9. czereśnie
  10. potrawy smażone
  11. potrawy tłuste
  12. kalarepa
  13. cebula
  14. czosnek

Podobne artykuły na MójNiemowlak.pl:

Osoby które odwiedziły tą stronę znalazły ją szukając:

  • jakie owoce może jeść matka karmiąca
  • jakie owoce można jeść karmiąc piersią
  • co może jeść matka karmiąca
  • co powinna jeść matka karmiąca noworodka
  • co może jeść karmiąca mama
  • co może jeść matka karmiąca noworodka

Komentarze (22)

6 luty 2012, 20:21

Wiola

Ale czasem mnie ciągnie by zjeść coś niezdrowego!!! Na razie nad tym panuję

12 luty 2012, 08:44

Bożenka

Chyba każda z nas w okresie karmienia miała ochotę na "normalne " jedzenie, ale po nie przespanej nocy z powodu płaczu dziecka - wolę się pilnować

29 luty 2012, 20:01

Krystyna

Przez pierwszy miesiąc nie jadłam nic smażonego, tłustego, ostrego ani wzdymającego. Po upływie tego czasu zaczęłam pomalutku wprowadzać nowe produkty i mała nigdy nie cierpiała! Wszystko dobrze toleruje i nie ma żadnych dolegliwości "brzuszkowych"

29 marzec 2012, 21:16

CHINKA

MÓJ LEKARZ POWIEDZIAŁ, ŻEBY NIE PRZYKŁADAĆ AŻ TAK WIELKIEJ WAGI DO JEDZENIA TZN. NIE WARTO ODSTAWIAĆ WSZYSTKICH SMAKOŁYKÓW I OGRANICZAĆ SIĘ DO MARCHEWKI I GOTOWANEGO MIĘSA. JADŁAM WIĘC PRAWIE WSZYSTKO, ALE NIEKTÓRE POTRAWY OGRANICZAŁAM DO MAŁYCH PORCJI ... I WSZYSTKO BYŁO W PORZĄDKU!!! SYNEK DO TEJ PORY JE WSZYSTKO I NIGDY NIE WYBRZYDZA

17 kwiecień 2012, 14:20

dumna mama

no właśnie, w pierwszym miesiącu życia Maluszka chodziłam sfrustrowana i zalękniona ograniczając się do minimum w spożywanej diecie. Aż w końcu mąż stwierdził, że to doprowadzi jedynie do mojego wykończenia się i od 2mż zaczęłam jeść powolutku dosłownie wszystko co było dostępne na rynku polskim w zimowych miesiącach. Aktualnie synek ma 6 miesięcy i nie ma żadnych problemów z przyswajaniem różnych smakołyków zażywanych przeze mnie. Karmię piersią.

22 wrzesień 2012, 23:27

anna

moje dziecko ma miesiąc jem wszystko tylko z głowa i malutkiej nic nie jest nie trzeba miec jakis diet jem na co mam ochote tyle ze z umiarem.

13 październik 2012, 08:28

Isa

kilka dni temu urodzilam synka w hiszpanii.. na sniadanie dostalam sok pomaranczowy.. na obiad frytki z gulaszem a na podwieczorem m.in. sliwki :D podobno to przez inny klimat!

12 listopad 2012, 09:22

cynamonka

bardzo podobają mi sie te wszystkie zalecenia czego najlepiej unikać tylko jak się człowiek przyjrzy to tak naprawdę niewiele zostaje - kurczak, marchewka, ziemniaki, koperek i chleb, woda i dżem ale to tez nie każdy. Tak wyglądała moja dieta gdy u mojego miesiecznego synka pojawiły sie zmiany skórne na buzi -bo sie naczytałam tych głupot. I tak funkcjonowałam o niczym bo co to za jedzenie w kółko to samo a najgorzej że na buzi nic sie nie poprawiało. Dopiero dobry prywatny lekarz- nie pediatra tylko neonatolog powiedział na wizycie ze to łojotokowe zapalenie skóry. zalecił smarowanie buzi i głowy dziecka balsamem emolientem i zeszło jak z płatka. Podczas gdy w przychodzi pediatra twierdziła ze to alergia pokamową bo zmiany na buzi były szorstkie i kazała smarować fenistilem w żelu - ale to nie pomagało. Proponuje młodym mamom - bo sama to przepracowałam- jeść wszystko co jadłysmy w ciąży w końcu zdrowo się odżywiałyśmy, stosować emolienty a w przypadku problemów skórnych szukać innych przyczyn niż nasza dieta u neonatologów a nie pediatrów którzy najczęściej mają do czynienia ze starszymi dziećmi, ich grypami i katarami. W końcu pediatra ma pod opiekom dzieci do 18 rż. a noworodki i niemowlęta to całkiem inna bajka. Pozdrawiam cieszcie się maluchami i zdrowo jedzcie na co macie ochote

3 grudzień 2012, 18:32

zaneta

czy moj syn moze miec kolki poprzez jedzenie kapusty

14 styczeń 2013, 19:51

mama Marcelinki

Ten artykuł bardzo mi pomógł-nie jadłam zakazanych przez was produktów i teraz moja prawie 3 dniowa córeczka rośnie zdrowa i szczęśliwa.dziękuję grupie mój niemowlak za wsparcie i pomoc w wychowaniu mojej córeczki.

30 styczeń 2013, 14:32

Stokrotka

Kochane Mamy, na samym początku podczas karmienia czyli przez pierwszy miesiąc należy uważać co jeść- najlepiej wszystko lekko strawne dla Maluszka a po upływie miesiąca należy wprowadzać po troszku każdą potrawę, nawet kapustę i groch i oczywiście obserwować Maluszka. Ja tak robiłam przy pierwszej córce a teraz przy drugiej i jest wszystko bardzo dobrze. Pozdrawiam Was ciepło!

24 luty 2013, 21:08

Gość

ja wam dziękuje

16 marzec 2013, 15:37

BEATA

SUPER TEZ MAM DRGA CORECZKE I JEM TEZ PRAWIE WSZYSTKO I JEST OK

20 kwiecień 2013, 18:42

asiulka `

moj synek ma 8 dni. boje sie zjesc cokolwiek innego niz banany czy bulka z danio. probuje wprowadzac warzywa typu ogorki rzodkiewka pomidory ale strach przed tym ze synka bedzie brzuszek bolal jest silniejszy. i to poczucie winy ze to prze zemnie.

25 lipiec 2013, 08:54

madziaa

No, asiulka ale Twoje dziecko nie będzie szczęśliwe widząc spanikowaną mamę! Przecież Ono pierwsze wie, że z Tobą jest coś nie tak... Jak mu mama padnie z głodu to nie będzie zadowolone, bo przecież bułka z danio to nie jest jakaś super odżywcza bomba witaminowa...

14 listopad 2013, 10:02

Busola

a ja jem wszystko od czasu jak moje dziecko skończyło miesiąc - jem też kapustę, groch, fasolkę, cytrusy i truskawki (jak był na nie sezon). O truskawkach moja położna powiedziała, że można je jeść - bo alergia u dziecka z powodu truskawek zjedzonych przez mamę jest prawie nieprawdopodobna. Jem i smażone i fast foody i ostre jedzenie. Położna powiedziała, że chodzi po domach i rozmawia z matkami i praktycznie nigdy matki nie są w stanie powiązać płaczu kolkowego dziecka z czymś konkretnym co zjadły - po tym właśnie stwierdzeniu zeżarłam po raz pierwszy kotlet schabowy - a dziecko .... nic :) Za to mama zadowolona. Od tamtej pory jem wszystko. Dziecko ma 5,5 miesiąca. Kolki miał przez 2 tygodnie w pierwszym miesiącu życia, w tym czasie skończyłam dietę, a kolki minęły same niedługo po tym. Uważam że nie miały nic wspólnego ani z dietą ani z jej zakończeniem. Pediatra polecił nam środek na szybszy rozwój przewodu pokarmowego dziecka (zawierający bakterie) i być może po tym kolki ustąpiły.

14 listopad 2013, 10:06

Busola

Znam dwie mamy które od pierwszego dnia życia swoich dzieci (mają po dwoje) jadły absolutnie wszystko i dzieci nie miały kolek. Znam takie co miały dietę, a dzieci miały kolki. Jak dziecko ma mieć kolkę to i tak będzie ją miało bez względu na to co zje jego mama. Przy drugim dziecku od razu zamierzam jeść wszystko - przynajmniej nie będę chodzić sfrustrowana.

18 listopad 2013, 20:31

mych

Myślę, że Busola przesadziła. Fast foody, ostre jedzenie, smażenina ?! To niezdrowe dla dorosłego, a ona to serwuje niemowlakowi.... Kielicha może jeszcze walnij.

27 styczeń 2014, 14:12

nikii

Ja jem wszystko co w czasie ciąży ,tylko pieczone i smażone mięso wykluczyłam z diety,tłuste wędliny i ostre przyprawy to co nie zdrowe!Zgadzam się z wypowiedzią "mych"Wszystko to co zdrowe nie zaszkodzi maleństwu pozdrawiam.. ;-)

29 styczeń 2014, 14:11

georg

Do kobiet które jedzą banany, to nie jest wcale takie dobre. Przede wszystkim to nie owoc z naszego klimatu, druga rzecz, do sprowadzane banany dojrzewają w otoczeniu trującego gazu (dokładnie to był chyba metan). A ostatnia rzecz, to banany powodują wzdęcia (wystarczy przetestować to na sobie zjadając np 3-5 bananów), to dopiero co taki malec czuje?

26 luty 2014, 13:28

MariAnna

No właśnie miałam sie nie odzywać, ale serek danio chyba też najbardziej naturalny nie jest, a banany do zdrowych nie należą. Nakręcanie spirali strachu do niczego nie prowadzi, ale tak jak na co dzień wybieram naturalne i zdrowe produkty, tak i w czasie karmienia staram się dostarczać mojemu maleństwu to co najcenniejsze. Podstawą mojej diety karmieniowej są warzywa i owoce oraz ciemne pieczywo i ryż no i nieocenione płatki owsiane oczywiście. Staram się uważać też na dostarczanie odpowiedniej ilosci omega 3, bo ono odpowiada za rozwój mózgu i zwroku mojego maleństwa. Jeśli chodzi o ryby to niestety drapieżniki morskie typu makrela czy tuńczyk są często zanieczyszczone rtecią, dlatego wybieram raczej sardynki i śledzie albo łososia. Staram się też dodawać do sałatki codziennie jedna łyżkę oleju rzepakowo-lnianego, chyba goldendrop czy jakoś tak, bo wyczytałam, że tłuszcze rośinne sa megaważnym źródłem omega, ale oczywiście margarynę odstawiam. Mój organizm sam podpowiada mi, na co ma ochotę. Jakieś kupowane kefiry, nawet zwykły milko czy Danio, teraz mi nie wchodzą. Za to owocami mogłabym się zajadać, tylko niestety zima teraz i trudno trochę, a suszone powodują wzdęcia.

16 maj 2014, 11:55

Kama

Mój synek miał od drugiego tygodnia życia kolki. Jadłam tylko gotowane mięso i ryż a mały płakał strasznie, to było coś okropnego. Nic nie pomagało żadne kropelki ani dieta, przetestowałam to jak skończył miesiąc zaczęłam jeść normalnie i czy zjadłam przysłowiowego schabowego czy coś bardzo lekkostrawnego i delikatnego to mały tak samo płakał. Po jakimś czasie trafiliśmy do lekarza który przepisał mu leki na brzuszek(które zadziałały), przez jakiś czas podawałam ale większość lekarzy ich nie zalecało więc odstawiłam. Synek przestał płakać jak skończył 3 i pół miesiąca, jak ręką odjął. Wychodzi na to że jeśli dziecko ma mieć kolki to po prostu będzie je miało bez względu na to ja mama zje. Oczywiście każde dziecko jest inne i moje doświadczenie nie zawsze może się sprawdzić u innego dziecka.
 

Zapraszamy do dodawania komentarzy:

 
X Zamknij